> Podopieczni > ł > Łupińska Hanna Ł/17

Łupińska Hanna Ł/17

Zdjęcie przedstawia dziewczynkę uśmiechniętą

Miejsce zamieszkania: województwo podlaskie, Suraż
Data urodzenia:
06.12.2014

Pamiętam Twoje oczy, kiedy powiedziałam Ci, że będziesz Tatą. Widziałam w nich łzy wzruszenia i radości, jakiej nie spotkałam nigdy wcześniej. Pamiętam też ten dzień, kiedy delikatnie położyłeś głowę na moim brzuchu, a nasza maleńka Hania po raz pierwszy powitała Cię silnym kopniakiem, pokazując, że istnieje i jest tak blisko… Wtedy znów w Twoich oczach było to wzruszenie… Świadomość bicia maleńkiego serduszka tuż pod moim obudziła miłość, której nie sposób opisać słowami. Wspólnie odliczaliśmy dni w wyczekiwaniu na czas jej narodzin, ale tego dnia nie zapomnę nigdy w życiu, bo tak silnej rozpaczy nie da się wymazać z pamięci… Gdy Hanusia pojawiła się na świecie i zobaczyłam jak wyglądają jej nóżki i rączki myślałam że serce mi pęknie. Wtedy znów w Twoich oczach widziałam łzy, było ich bardzo dużo.. ale tak gorzkich i pełnych bólu łez nie chciałabym zobaczyć nigdy… Płakaliśmy razem…

Na konsultacji genetycznej pani doktor powiedziała, że deformacja kończyn naszej córeczki to nie jest kwestia ułożeniowa. Diagnoza zabrzmiała jak najokrutniejszy wyrok -ARTROGRYPOZA – choroba genetyczna charakteryzująca się deformacją stawów. Układ nerwowy nie przewodzi impulsów do mięśni i powstają silne przykurcze. U Hani dotyczy to obu rączek i deformacji stópek.

Po fali największej rozpaczy rozpoczęliśmy walkę z chorobą Hani. Przeszła już pierwsze operacje i zagipsowania nóżek, przez które wiele wycierpiała. Gdy w jej maleńkich oczkach widzę ból, to nie umiem powstrzymać własnych łez. Nasza Hanusia jest w tym wszystkim bardzo dzielna, czasem czuję, że nawet bardziej niż ja, bo mam wielki strach przed tym, że możemy nie dać rady pokryć kosztów jej leczenia i tym samym dać jej szansy na samodzielną przyszłość. W tej chorobie kluczem są operacje i rehabilitacja, bo pobudza układ nerwowy przewodzenia impulsów i usuwa przykurcze mięśni. To ratunek dla naszej Hani. Do tej pory dzięki rodzinie oraz swoim oszczędnościom jakoś sobie radziliśmy, ale niestety brutalna polska rzeczywistość zmusza nas do wołania o pomoc. Nie chcemy, aby w przyszłości nasza córeczka tylko patrzyła na inne dzieci beztrosko biegające po podwórku i bawiące się z innymi. Ich rodzice nie muszą ciągle myśleć o tym, jakie to wielkie szczęście mieć zdrowe dziecko. Ja o tym myślę cały czas. Świat dla Hani jest zupełnie nieruchomy i nie mogę pozwolić, żeby tak pozostało. Nie chcę myśleć o tym, że przyjdzie taki moment, kiedy jej rówieśnicy będą biegać, a ona zostanie w miejscu i nie będzie rozumiała dlaczego jej nóżki tak nie potrafią…. Nie zniosę tego rozczarowania w oczach mojej córeczki.
Naszym największym marzeniem jest to aby Hania w przyszłości była jak najbardziej samodzielna 💕