> Podopieczni > p > Pajko Franciszek P/145

Pajko Franciszek P/145

Fundacja Złotowianka- Podopieczny

Miejsce zamieszkania: województwo wielkopolskie, Swarzędz
Data urodzenia:
04.02.2018

WALKA O SPRAWNOŚĆ FRANKA

To były najcudowniejsze 4 godziny naszego życia. Zmęczona po kilkugodzinnym porodzie, tuliłam w objęciach naszego nowo narodzonego synka Franka. Duże, silne dziecko z donoszonej ciąży, prawidłowy poród, bez komplikacji, nikt nie spodziewał się, że coś mogło się wydarzyć…

Gdy zobaczyłam mojego synka, wiedziałam, że w dłoniach trzymam cały świat, że sens mojego życia jest już ze mną. Franciszek był zdrowy – to liczyło się wtedy najbardziej. Trzymałam w objęciach Frania, odpoczywając po trudach porodu, wierząc, że już nic złego się nie wydarzy. W sali razem z nami był dumny tata – mój mąż. Wpatrzeni w naszego syna, przyglądaliśmy się, jak spokojnie śpi – tak przynajmniej się nam wydawało. Mój mąż jakby wyczuł, że dzieje się coś niepokojącego, podszedł do nas i nagle salę wypełnił jego krzyk: Franek przestał oddychać!

Po chwili pokój wypełnił się personelem oddziału. Pamiętam to jak przez mgłę… Ktoś zabrał Franka z moich objęć, ktoś inny uspokajał, że wszystko będzie w porządku, a my z przerażeniem przypatrywaliśmy się walce o życie naszego syna.

Po kilku chwilach w sali zostaliśmy zupełnie sami. Franka zabrano, by przywrócić jego oddech, a nasze serca zamarły ze strachu. Po krótkiej chwili, która dla nas przeciągała się w nieskończoność, przyszedł lekarz i powiedział to, co tak bardzo chcieliśmy usłyszeć… Franek żyje.

Nie było jednak pewne, czy niedotlenienie, jakie wystąpiło na skutek nagłego zatrzymania krążenia, nie pozostawi po sobie śladu. W szpitalu spędziliśmy 6 tygodni, wykonano badanie rezonansem magnetycznym, które wykazało zmiany w mózgu. Wiedzieliśmy już, że COŚ nas czeka, nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy z tego, z czym przyjdzie się nam mierzyć.

Franek niedawno skończył 1,5 roku. Jego rozwój jest znacznie opóźniony: nie mówi, nie chodzi, nie siedzi, nie czworakuje. Cały czas ciężko pracujemy nad poprawą jego stanu zdrowia, jest rehabilitowany kilka razy w tygodniu, przebywa pod opieką specjalistów, którzy dokładają wszelkich starań, by nasz syn w przyszłości mógł samodzielnie funkcjonować. Przed nami długie lata rehabilitacji, walki o jego sprawność. Walka ta wiąże się z ogromnymi kosztami, które bardzo obciążają nasz budżet, a przecież to dopiero początek. Oprócz kosztów związanych z codzienną rehabilitacją, logopedią i wizytami u lekarzy, przyjdzie czas na sprzęt ortopedyczny w tym m.in wózek inwalidzki, pionizator, ortezy, buty itp.

Dlatego proszę, pomóżcie nam dalej walczyć o zdrowie naszego dziecka, by te minuty zatrzymania oddechu, nie zadecydowało o jego przyszłości.