Dopóki jesteśmy, nikt nie będzie sam

> Podopieczni > w > Warkowski Kordian W/172

Warkowski Kordian W/172

Fundacja Złotowianka- podopieczny

Miejsce zamieszkania: województwo zachodniopomorskie, Koszalin
Data urodzenia:
27.09.2012

Dzień dobry mam na imię Kordian i mam 7 lat. Urodziłem się jako zdrowe dziecko. Po około dwóch tygodniach zaczęły się moje pierwsze problemy z jelitami, miałem duże problemy z zaparciami, bardzo bolał mnie brzuszek i moja mamusia zabrała mnie do szpitala, gdzie lekarze wykonywali mi bardzo bolesne badania, które wykazały że mój brzuszek nie pracuje prawidłowo. Dostałem leki i brałem je przez 3 lata. Od urodzenia zmagałem się również z bezobjawowym zapaleniem płuc, leczenie trwało bardzo długo, zajęło prawie 6 lat mojego dzieciństwa, gdzie czas dzieliłem między domem, a szpitalem. Cierpię również na Atopowe Zapalenie Skóry, ale moja mama kupuje mi różne drogie kremy, które na szczęście  pomagają. Do 5 roku życia rozwijałem się prawidłowo, jak wielu moich rówieśników chodziłem do przedszkola, gdzie miałem kolegów i koleżanki. Niestety po 5 urodzinach zaczęło się ze mną dziać coś czego nie mogłem zrozumieć. Zacząłem bać się różnych rzeczy, sytuacji, zrobiłem się bardzo niespokojny i nerwowy. Przestałem rozumieć otaczający mnie świat i ludzi. Nie wiedziałem dlaczego np. mama chce zobaczyć mojego bucika, który mnie uwierał, przestałem lubić głośną muzykę (najbardziej instrumentów dętych), nie wiedziałem dlaczego do domu idziemy inną ulicą, albo dlaczego kolega dotknął mnie w ramię na przywitanie. Zacząłem mieć złe sny, bardzo duże bóle głowy i dezorientacje w sytuacjach, w których się znajdowałem. Moja mamusia zabrała mnie do lekarza, a ten wysłał mnie na różne badania, które wykazały że mam Zespół Aspergera i Epilepsję. Zaczęły się kolejne badania i pobyty w szpitalach. Bardzo tego nie lubię, boję się tych wszystkich dużych tuneli i wielkich tub, ale moja mamusia jest zawsze przy mnie i mnie pociesza. Cały czas bierzemy z mamą udział w różnych zajęciach i terapiach abym mógł lepiej rozumieć świat, który mnie otacza. Moja mama bardzo się stara żebym wyzdrowiał, ale Pan doktor powiedział, że to będzie trudne, bo mój organizm nie reaguje na leki tak jak powinien. Daje kolejne badania i leki, które niestety działają na chwilę, a później znowu są bóle głowy i niepokój. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Przez te wszystkie lekarstwa, które przyjmuję mam problem z zębami ale strasznie się boję dentysty i jedynym rozwiązaniem jest leczenie pod narkozą, niestety jest to bardzo kosztowne leczenie i w tym momencie nie mamy na to pieniążków. Mam dwie starsze siostry, które starają się mi pomóc ale ja się tylko denerwuje, bo ich nie rozumiem. Zostaliśmy tylko z mamą ,bo mój tata od nas odszedł i nie mam z nim żadnego kontaktu, nigdy go też nie widziałem. Chodzę do I klasy szkoły podstawowej do klasy integracyjnej. Bardzo lubię chodzić do szkoły i chociaż mi ciężko mam fajnych kolegów i nauczyciela wspomagającego, który mnie zawsze wspiera i pomaga w codzienności szkolnej. Niestety prawie codziennie mam ataki padaczki, z którymi nie zawsze nauczyciele są w stanie sobie poradzić, dlatego mama bardzo często jest ze mną na zajęciach. Chciałbym nadal chodzić do szkoły, być normalnym i zdrowym dzieckiem, normalnie funkcjonować w tym społeczeństwie, umieć nawiązywać kontakty i je utrzymywać, nie bać się wyjść na basen, na place zabaw, na festyny dla dzieci i inne imprezy plenerowe, wspinać się po górach, ale na dzień dzisiejszy to moje marzenia, teraz mogę tylko jeździć na rowerze, bo choroba nie pozwala mi na więcej, gdyż bardzo szybko się męczę i wiele rzeczy mnie przeraża.

Moja mama musiała odejść z pracy, bo nie miał się kto mną opiekować, wszyscy się mnie boją, boją się moich napadów padaczkowych, nawet moi dziadkowie i jest mi z tego powodu bardzo smutno. Moja mamusia też bardzo się o mnie martwi i czasem słyszę jak w nocy płacze, wiem, że jest w tym momencie bezsilna.

Komisja lekarska nie przyznała mamie świadczeń , które mogłyby pomóc finansowo, bo wg komisji jestem zdrowym chłopcem. Co tydzień mam zajęcia z psychologiem, muszę wrócić na Terapię Umiejętności Społecznych, mam również zaleconą terapię Biofitbeca, która jest bardzo kosztowna, a nie mamy w naszej miejscowości lekarzy neurologów dziecięcych i musimy dojeżdżać do innych miast, problem jest również z lekarzem psychiatrą, którzy przyjmują tylko prywatnie.

Dlatego zwracam się do wszystkich dobrych ludzi o pomoc dla mnie. Moje leczenie wymaga płatnych konsultacji lekarskich poza miejscem, w którym mieszkam, terapie zajęciowe, rehabilitacja sensoryczna i dalsze leczenie kosztują bardzo dużo, a możliwości finansowe mojej mamy nie są wystarczające. Jesteśmy głęboko przekonani, że okazane przez Państwa wsparcie finansowe nie pójdzie na marne, a Ja będę mógł się rozwijać jak inne dzieci. Deklarujemy, że każda nawet najmniejsza okazana nam pomoc nie zostanie zmarnowana lub przeznaczona na inny cel, a Państwo pozostaniecie w Naszej dozgonnej pamięci.

Ulotka 1%