> Podopieczni > i > Iliński Mateusz I/57

Iliński Mateusz I/57

Miejsce zamieszkania: województwo pomorskie, Kwidzyń
Data urodzenia:
18.06.2005

Choroba mojego syna była zaskoczeniem dla nas wszystkich. Od małego był zdrowy i prawidłowo się rozwijał. Pewne subtelne oznaki tego co za parę lat ma się wydarzyć zauważyliśmy kiedy miał 11 lat.  Skarżył się, że szybko się męczy i w zasadzie tylko tyle. Z czasem uczucie zmęczenia nasilało się, zaczęły się pojawiać bóle w klatce piersiowej. Wejście na drugie piętro zajmowało mu około 15 min. Prawdziwa rewolucja wydarzyła się we wrześniu 2021 r. Podczas rutynowej wizyty kontrolnej pokazałam wyniki badań krwi dziecka lekarzowi. Były na tyle niepokojące, że dostaliśmy skierowanie na oddział. Miał to być krótki dwu-trzydniowy pobyt i kilka badań kardiologicznych, a skończyło się kwalifikacją do przeszczepu serca. Kardiomiopatia przerostowa z cechami restrykcji kompletnie zniszczyła serce mojego 16-letniego syna. Od momentu kwalifikacji minęły trzy dni, kiedy w nocy 27 września otrzymaliśmy telefon, że jest dla niego serce, jest dawca. Godzinę później już siedzieliśmy w karetce. Operacja odbyła się zgodnie z planem, ale nad ranem pojawiły się duże komplikacje. Syn był w stanie krytycznym podłączony do respiratora i ecmo. Podane silne dawki immunosupresji i sterydów zdewastowały jego organizm w kilka dni. Została podłączona sztuczna nerka, założona rurka tracheostomijna i peg do żołądka. Pojawiła się, polineuropatia stanu krytycznego, nie mógł się poruszać. Obecnie syn wymaga rehabilitacji i opieki psychologa, gdyż trauma jaką przeszedł powoduje depresję u osób dorosłych a on jest nastolatkiem. W początkowym okresie po przeszczepie czekają nas liczne wizyty w szpitalu i badania kontrolne.

Pomoc Państwa zostanie przeznaczona na leczenie syna, aby mógł rozpocząć normalne życie, którego tak naprawdę nie pamięta. Przez chorobę izolował się od rówieśników, był przygnębiony, nie nadążał za nimi i nie mógł się pogodzić, z tym, że to właśnie jego spotkało.

Marzę o tym, żeby łzy rozpaczy i strachu zamieniły się w łzy ze wzruszenia i radości kiedy będę mogła patrzeć na jego uśmiechniętą buzię.

dziękuję i pozdrawiam
Agnieszka Ilińska